Rynek nieruchomości w czasie pandemi COVID-19

admin 09/04/2020

2019 rok był kontynuacją prosperity na rynku mieszkaniowym w Polsce. Ceny mieszkań, zarówno na
rynku pierwotnym, jak i wtórnym nadal rosły od kilku do kilkunastu procent rocznie. Na niektórych
rynkach, pomimo bardzo już wysokich cen mieszkań, rozpędzony popyt zaczął górować nad podażą, a
dla deweloperów największą bolączkę stanowiła dostępność gruntów pod zabudowę. Właściwie każdy
przemyślany projekt mieszkaniowy sprzedawał się na pniu i niewielu ekspertów przypuszczało, że w
najbliższym czasie coś może się zmienić.

Pandemia koronawirusa sparaliżowała gospodarkę światową i nie pozostawi obojętnie rynku
nieruchomości. Póki co wszyscy czekają na rozwój wydarzeń, dostosowując się do nowej „zdalnej”
rzeczywistości. Deweloperzy nie schodzą z cen, mają bowiem w rękawie cały zapas bonusów, z których
w ostatnich latach nie musieli korzystać tj. komórka lokatorska czy miejsce postojowe gratis – i raczej
tym, póki co będą przyciągać klientów. Na rynku wtórnym można liczyć na większe negocjacje,
szczególnie w przypadku osób, które chcą szybko zbyć mieszkanie. Ci, którym się nie spieszy na razie
wstrzymają się ze sprzedażą. Jak będą kształtować się ceny w dalszej przyszłości na razie ciężko
powiedzieć, gdyż nie wiemy jak długo potrwa pandemia koronawirusa w Polsce. W tej chwili jest wiele
różnych, prawdopodobnych scenariuszy.

O rosnących cenach na rynku pierwotnym na razie raczej można zapomnieć, ale nie należy też liczyć na
spadki. Główne problemy deweloperów to brak siły roboczej, drogie materiały budowlane, a także
trudność w pozyskaniu gruntów inwestycyjnych. Deweloperzy będą budować mniej, nie dopuszczając
do znacznej przewagi podaży nad popytem, aby utrzymać marżę. Na rynku wtórnym mogą pojawić się
większe przeceny. Jeśli jednak epidemia potrwa dużej niż do późnej wiosny, znacznie wrośnie stopa
bezrobocia, a sytuacja finansowa Polaków znacznie się pogorszy, presja na obniżkę cen może być
większa. W pierwszej kolejności korekta obejmie jednak segment popularny oraz mniejsze miasta.
Póki co zauważamy spadek popytu, ale też i podaż zmalała. To sytuacja powtarzająca się na wszystkich
rynkach, których dotknęła epidemia COVID 19. W cenach transakcyjnych nie widać jeszcze spadków, a
próbka jest zbyt mała by wyciągać wnioski długoterminowe.

Anna Karaś, analityk ds. rynku nieruchomości w urban.one i w Cenatorium

About the Author

Menu Title